bezbłodność i zaufanie!

Autor w
185
bezbłodność i zaufanie!

(Łk 1,57-66.80)
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem (…)

Chyba nie ma piękniejszego dnia dla matki jak czas “rozwiązania”, czas narodzin dziecka. I chyba nie ma dla kobiety nie smutniejszego, kiedy dowiaduje się, że nie będzie mogła mieć dzieci. Elżbieta na pewno przeżywała tę sytuację. To było jak wyrok – NIEPŁODNA czyli jałowa, bezskuteczna, bezowocna, na nic, dla izraelitów oznaczało to jeszcze coś innego – bez błogosławieństwa, bo dziecko było błogosławieństwem, czyli ludzie myśleli, że tak musiała nagrzeszyć, że Bóg bezpłodnością ją ukarał. Jednakże Elżbietę raowało to, że była bardzo bogobojna i wierząca, ZAUFAŁA do końca. I szczęśliwie urodziła Jana Chrzciciela…wielkiego proroka.

Co to ma wspólnego z nami? Sa w naszym życiu takie obszary. takie miejsca BEZ ŻYCIA, bezpłodne, jałowe, na nic. Zdaje się, nam, że już nic z tego nie będzie, jesteśmy załamani, boimy się, że przez taki czy inny grzech straciliśmy błogosławieństwo. Nie wolno tam tracić wtedy zaufania, Bóg przyjdzie z pomocą, okaże miłosierdzie. Bedziemy “płodzić” i “rodzić”, bo ON jest naszą pomocą i naszym ratunkiem!

54321
(15 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *