do roboty!

Autor w
120
do roboty!

(Łk 10,1-9)
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo…

Pamiętam jak kiedyś w seminarium jeden z wykładowców powiedział nam: “dziękujcie Panu Bogu, że my księża zawsze będziemy mieli robotę, a to ktoś umiera, a to się rodzi, Bóg nie pozwoli nam zginąć, a tu jeden świecki traci prace, tam firma upada itd.”. Widać to teraz, szczególnie w dobie epidemii. Tylko zastanawiam się czy chodzi tu tylko o zwykłą robotę, bo ta “robota” tak naprawdę jest niezwykła i jest czymś więcej niż tylko robotą, w której zarabia się “tyle i tyle”. Owszem, świat widzi w księdzu pewnie kogoś, kto potrafił się “ustawić” i nie chce sobie skalać rąk ciężką pracą. Kogoś, kto dosyć dobrze zarabia…(nawiasem mówiąc w dziesiejszych czasach wielu moich równieśników zarabia o wiele więcej, więc gdyby dziś ktoś szedł do seminarium ze względu na kasę to…byłby głupcem), ufam jednak, że niewielu myśli tak nisko.

Powołania spadają, księża odchodzą (do Pana, a czasem i do pani…), skandale pedofilskie ciągną Kościół na dno, nie jest kolorowo. Nie można powiedzieć, że Kościoł ma się dobrze, jeżeli jest rak. Jednak Bóg nie przestaje powoływać i nas w to wciąga, mówi: “proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. Proście czyli módlcie się, tylko tyle i aż tyle. Nie mówi: organizujcie akcje i akcyjki, tylko prosi o modlitwę. Może jest mało powołań bo za mało się modlimy, albo przykład naszgo życia jest za słaby żeby kogoś pociągnąć. Wina zawsze leży po naszej stronie, a nie po stronie Boga. Zbyt dług w polskim kościele tkwiliśmy w maraźmie, ciesząc się, że kościoły i tak są pełne. Dziś one pustoszeją o to w szybkim tempie. Okazuje się, że było w nim niewiele wiary, ale raczej więcej tradycji, tradycji bez wiary. Potrzeba “młodej krwi’, nowych Bożych pomysłów, te stare już nie wystarczą. Oczywiście Ewangelia się nie zmienia, ale trzeba zmienić metody, bo te są już są za słabe i za stare…Trzeba zmienić myślenie wielu starszych księży, którzy ciągle myślą, że są “panami na włościach”. A epoka panów i włości już dawno minęła. Trzeba nowego powiewu Ducha świętego…

54321
(12 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *