"ewangelie"...

Autor w
81
"ewangelie"...

(2 Kor 11, 1-11)
Bracia: O, gdybyście mogli znieść trochę szaleństwa z mojej strony! Ależ tak, wy i mnie zniesiecie. Jestem bowiem o was zazdrosny Boską zazdrością. (…) Jeśli bowiem przychodzi ktoś i głosi wam innego Jezusa, jakiego wam nie głosiliśmy, lub bierzecie innego Ducha, którego nie otrzymaliście, albo inną ewangelię, nie tę, którą przyjęliście – znosicie to spokojnie. 

Uspokoił mnie św. Paweł. W niespokojnym świecie, w czasie jakieś dziwnego zamętu w Kościele, tego zafałszowanego wielogłosu, mogę być spokojny. Nie mam się nakręcać, nie mam biegać po rozmaitych objawieniach i słuchać jeszcze dziwniejszych nowinek o “nowym Jezusie”, “nowym Kościele”, torii spiskowych i wróżeń na tamat końca świata. Mam być blisko Ewangelii, tej jedynej, Jezusowej,  w nią się wczytywać i ją wypełniać. Nie słuchać “ewangelii” świata, “ewangelii” ludzi nawiedzonych przez rózne duchy, ale na pewno nie przez Ducha świętego, “ewangelii” niosących niepokój i spiski, niszczących bliźniego, “ewangelii” dzielących na tych i tamtych, szczepionych i nieszczepionych,  masonów i nie-masonów. Te “ewangelie” są mi obce bo nie są Jezusowe. Obawiam się, że ci, ludzie, którzy to głoszą chyba różnież nie poznali tej Ewangelii prawdziwej, pobłądzili gdzieś na bezdrożach i idą swoimi drogami, bo może tak wygodniej, lepiej, nie wiem. Wiem jedno,  mam JEDNĄ ewangelię i wiem którędy iść, więc po co cała ta “spinka”, “szamotanina”, to szatanśkie “szaleństwo” wręcz nie do zniesienia…

54321
(10 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *