głoście... po cichu....

Autor w
123
głoście... po cichu....

(1 Kor 9, 16-19. 22-27)
Bracia: Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku. Biada mi bowiem, gdybym nie głosił Ewangelii! 

Pamiętam jak kiedyś zachwyciło mnie jedno zdanie, które gdzieś przeczytałem, mianowicie: mów o Bogu nie używając słowa Bóg! Czasem mam takie wrażenie (oby tylko było to wrażenie), że ludzie, którzy są blisko Boga chcieliby Go na siłę wcisnąć innym, na siłę chcieli by nawracać, na siłę… Jakby zapomnieli o tym, że Bóg nic nie robi na siłę, nic nie robi siłowo. Wielu marzy by nawracać ogniem i mieczem, ale nie jest to droga Jezusa… Trzeba porzucić myślenie, że należy wszystkich nawrócić, nie, nie jesteśmy mesjaszami, i wszystkich nie nawrócimy. Chodzi o to byśmy mówili o Bogu swoim życiem, postępowaniem, miłością..

Można stale gadać o religii, o wierze, może nam się jadaczka nie zamykać, możemy przy każdej napotkaniej okazji faszerować kogoś pobożnymi słówkami, ale co z tego…Nie o to chodzi. Bóg nie chce być wpychany na siłę do czyjegoś życia, baa, On się nie pcha z butami na siłę, nie jest chamski. On czeka, cierpliwie, chce być zaproszony.

Głosić Ewangelię to najpierw nią żyć! To jest najpiękniejsze głoszenie, a jest ono bardzo trudne, ale nie niemożliwe. Głosić na wózku inwalidzkim, w szpitalnym łóżku, przy garnkach w kuchni, na zakupach w sklepie, w szkole, w miejscu pracy, w restauracji. Po cichu, bez hałasu, zbędnych fajerwerek. Świadectwem życia. Często dla mnie takim wzorem są starsi ludzie, którzy nie mogą wychodzić z domu bo choroba im nie pozwala. Oni nie robią żadnego show, żadnych akcji. W zaciszu, w kąciku z różańcem naprawiają i zmieniają ten świat. Współpracują z Bogiem, cichutko, niepozornie a jak skutecznie. Świadkowie Ewangelii!

Nie mów własnym głosem, niech mówi przez Ciebie Bóg…

 

54321
(11 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *