i nie zostało mi nic....

Autor w
193
i nie zostało mi nic....

(J 2, 1-11)
W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: “Nie mają wina”. Jezus Jej odpowiedział: “Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czy jeszcze nie nadeszła godzina moja?” Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: “Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: “Napełnijcie stągwie wodą”. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: “Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu”. Ci więc zanieśli. Gdy zaś starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – a nie wiedział, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: “Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Na niejednym weselu byliśmy. Na niejednym weselu niejedna pani połamała obcasy na parkiecie. Wesele wymaga przygotowania i ze strony zaproszonych, a jeszcze bardziej ze strony zapraszającyh – pary młodej. Tradycją jest, że to facet zajmuje się kwestią trunków, a kobieta innymi sprawami. Wyobraxmy sobie teraz, że jesteśmy na weselu gdzie zabrakło rosołu, mięsa, ciasta, no i alkoholu. Panowie musieli lecieć do monopolowego-całodobowego. Byłaby to porażka, siara-jakby to powiedziała młodzież. Młodzi spaliliby się ze wstydu. Już nie mówiąc o tym, że goście solidnie by obgadali młodych. Na weselu w Kanie zabrakło trunku rozweselającego. ten brak zauważa…kobieta, Maryja. I odrazu interweniuje. Kobiety widzą więcej. Nie ma to jak kochana żona, która mówi mężowi, że ta koszula jest wymięta, trzeba ją wyprasować, uczesz się, jak wyglądasz, buty wypastoj, stój, poczekaj, masz nitkę na płaszczu. Jak ksiądz chodzi, mowi gospodyni, guzików przy sutannie, proszę ściągnąć, przyszyje. Matk widzi, że dziecku brakuje dresow i butów na wf, itd. Dobrze, że wokół są spostrzegawcze kobiety…

W każdym z nas jest jakiś BRAK. Brakuje pewności siebie, samoakceptacji, mobilizacji do działania, brakuje sił do wali z grzechem, nałogiem. “Proszę księdza brakuje mi sił, mąż ciągle popija, przychodzi późno do domu”. “Brakuje mi cierpliwości do syna, mówi, że nie wierzy, w jakieś ciemne towarzystwo popadł, w pokoju znajalazłam marihuanę”. “Księże brakuje mi już sił, modlę się o zdrowie dla żony i nic, jest coraz gorzej, już nie wiem co robić”. Żyjemy w świecie BRAKÓW. A największym deficytem jest BRAK miłości, zrozumienia, współczucia. Dobrze, że jest ONA, nawet nic nie trzeba mówić, a ONA już wie. Może dlatego tyle sanktuariów maryjnych jest obleganych, może dlatego jak przychodzi środa i nowenna do NIEJ, w Kościele jest jakoś więcej ludzi. Ona przywraca wiarę, siłę, daję nadzieję. Nawet gdyby się wydawało, że wszystko już starcone, że już nic nie zostało.Pisał Kapuściński: “i nie zostało mi nic oprócz Boga, to znaczy zostało WSZYSTKO, jeśli wierzysz…”

54321
(13 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *