Kanonik, prałat, zawał...

Autor w
442
Kanonik, prałat, zawał...

(Mk 9, 30-37)
Gdy był już w domu, zapytał ich: “O czym to rozprawialiście w drodze?” Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: “Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”. Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: “Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał”.

Kłótnia, sprzeczka pierwszych biskupów, o co? O to, kto jest NAJWIĘKSZY! A jakże! Ktoś by powiedział: “A to Kościoł właśnie!”. Biskup czy arcybiskup? Prałat czy zwykły kanonik? Kanonik taki czy siaki? Funckja w kurii czy w seminarium. Wielbny proboszcz czy szary wikary? Radca prawny czy inne śmieszne i archaiczne tytuły pompujące pychę księżowską i wprowadzające niepotrzebną “konkurencję”. Bo bycie księdzem nie zależy od tego, kto jakie fatałaszki nosi, czy czerwone, purpurowe czy tylko czarne. Wielu sfrustrowanych księży marzy o rózwych obszywkach i różowym pomponie. Może dla niektórych to szczyt marzeń. Dzięki Bogu, że kapłaństwo mierzy się człowieczeństwem i ludzie to wiedzą. Bo można nosić sutannę z czerwonymi obszywkami, a słoma z butów dalej będzie wychodzć i nawet sutanna tego nie zkryje, ch oćby najdroższa. Przykre, ale prawdziwe. Pamiętam jak na ostatnim spotkaniu z księżmi, Ks. Biskup powiedział, że ma wrażenie, że wielu proboszczów zachowuje się tak jakby byli książętami. Każdy ma swój folwark i myśli, że jest najbardziej wybitną jednostką. Duch służby gdzieś sie w Kościele nam zagubił, trzeba go jak najprędzej odnaleźć…A księża dalej rozprawiają… o swoim….
54321
(15 głosów. Średnia 4.67 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *