kazania pasyjne - papiez piotr!

Autor w
141
kazania pasyjne - papiez piotr!

 

Piotr. Bardzo pobożny mężczyzna. Żyd. Pochodził z zamożnej rodziny jak na tamte warunki środowiska. Żonaty. Z zawodu rybak pochodzący z Betsaidy koło jeziora Genezaret, nazwa Betsaida oznacza „dom ryb” co od razu mówi nam o tym, z czego żyli mieszkańcy Betsaidy.  Dziś jedna z łowionych tam dwudziestu pięciu gatunków ryb, tilapia galilea, nosi nazwę „ryby świętego Piotra”.

W wieku około dwudziestu lat ożenił się i przeprowadził z Betsaidy do pobliskiego Kafarnaum, gdzie zamieszkał w rodzinnym domu swojej małżonki. Wg. św. Klemensa miał córkę, św. męczennicę Petronillę (z-Piotra, od-Piotra). Papież Paweł I przeniósł jej relikwie do starej Bazyliki Świętego Piotra, aby spoczęła blisko swego ojca.

Gdy Piotr spotyka Jezusa wszystko w jego życiu się zmienia. Z rybaka ryb staje się rybakiem ludzi. Można powiedzieć, że Jezus w pewnym momencie zmienia mu „branżę”  przekwalifikowuje Piotra Było to w okolicy jeziora galilejskiego, to jest ważne miejsce w życiu św. Piotra, są takie ważne miejsce w naszym życiu związane z pierwszą randką, pierwszym spotkaniem… To spotkanie staje się początkiem procesu dojrzewania w wierze.

Gdy już Piotr dojrzeje, odbędzie się pierwsze w historii kościoła konklawe, bez słynnego białego dymu, bez „habemus papam”. Wystarczy jedno zdanie Jezusa: „Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Piotr zostaje głową Kościoła, z pierwszej głowy kościoła domowego staje się pierwszą głową kościoła powszechnego. To jest ciekawe, że Bóg buduje Kościół na człowieku słabym, człowieku, który się zaparł, w chwili próby po ludzku się przestraszył i uciekł… jednakże na koniec uratuje wiarę i pokaże swoją wielką miłość do Jezusa. Umiera jako męczennik ginący na krzyżu i to głową w dół, bo uważał, że z powodu swojej słabości był niegodny umrzeć tak jak Jezus…

Od Piotra do Franciszka mieliśmy już 266 papieży

Chciałbym się zatrzymać dzisiaj na jednym. Nad drogą Piotra od zaparcia się aż po wyznanie miłości!

Otóż Piotr trzy razy ZAPARŁ się Jezusa. „ Nie znam tego człowieka” – POWTARZA. ON NAPRAWDĘ NIE ZNAŁ JEZUSA, miał inne wyobrażenia, nie mógł sobie poukładać tego w głowie, że za chwilę Jezus będzie cierpiał, zginie. Jak to tak?  ON MISTRZ? Nie umiał Piotr przejść przez ten temat…

A Jak wygląda wiara w moim życiu? Jak często nie chcę przyznać się do Jezusa, mówiąc, że go nie znam. Ile we mnie z PIOTRA! Może chowam krzyżyk żeby nikt nie zobaczył, może wstydzę się przed posiłkiem uczynić znak krzyża czy krótko pomodlić..Może wśród znajomych, gdy mówią o Kościele źle nie chce się wtrącać by nie wyjść na dziwaka.. Ile razy wstydziłem się Jezusa i zaparłem się go…

Zbawienny jest u Piotra płacz. On umiał zapłakać nad swoim błędem, nad zaparciem. Te łzy uzdrawiają relację z Jezusem. Zanim Jezus da mu „władzę nad duszami” trzy razy zapyta go o miłość. Tylko tyle!

Bóg nie będzie pytał nas o naszą przeszłość, nasze zaparcia, nasze sukcesy, o to ile znamy języków, czy skończyliśmy studia, czy mamy doktorat, ile mamy kursów pokończonych…   Nie. Fajnie się tym wszystkim pochwalić dzisiaj, ZASZPANOWAĆ PRZED KIMŚ, ale BOGA NAJBARDZIEJ INTERESUJE MIŁOŚĆ W MOIM ŻYCIU. Nic więcej

Jezus pyta Piotra o miłość, która jest w stanie życie oddać za drugiego.

Jezus pyta o to, co jest najważniejsze i najistotniejsze. I tylko takiemu przekazuje władze, który jest wykwalifkowany w miłości, jeśli tak można powiedzieć. Władzę daje się człowiekowi, który potrafi kochać.

Może się przecież zdarzyć, że będziemy “grać” w chowanego z naszymi problemami, zaparciami, ale po co? Odsłonić karty, pokazać się Bogu takim , jaki jestem, a nie jaki będę. Bóg przyjmuję tę moją miłość, którą jestem w stanie dać dzisiaj, nie jutro, pojutrze, dzisiaj!

Miłość to nie jest sucha deklaracja, to jest czyn konkretny. Piotr był pełen wysokich, wyświechtanych deklaracji, ale to była deklaracja nie miłość.  My czasem myślimy, że kochamy, a to wcale nie jest miłość.

 

Dzięki miłości żyjemy, miłość utrzymuje nas przy życiu. Jak często żona mówi do męża i odwrotnie: kochasz mnie jeszcze?

Jak ważne jest byśmy mówili sobie o miłości. Leci stek przekleństw, wyzwisk, dziecko słyszy, że jest idiotą, że jest do niczego, że nic z niego nie będzie. Te słowa z ust taty lub mamy zabijają. Dlaczego nie mówicie dziecku: kocham Cie, Ty jesteś dla mnie taki ważny… Mówcie sobie chociaż raz dziennie, że się kochacie. Dzień bez wypowiedzenia tego jest dniem straconym…

Nie może być tak, że w dniu ślubu deklaruje, że ślubuje Ci miłość itd. A kilka lat po ślubie rozwodzą się w nienawiści..

Ktoś napisał: „bo w życiu to wszystko lepiej smakuje jak jest przyprawione miłością. TRZEBA JEJ DODAWAĆ WSZĘDZIE. Gdzie tylko się da”.

„Tyle w życiu jesteś KIMŚ, ile jesteś miłością, jak nie ma w tobie miłości jesteś nikim…” mówiła matka Teresa z Kalkuty. Piotr to wszystko zrozumiał, ale to był długi proces. Chcemy podjąć trud drogi św. Piotra, od zaparcia do wyznania miłości. Warto, naprawdę warto…

54321
(11 głosów. Średnia 4.73 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *