kilka myśli...

Autor w
155
kilka myśli...

Czasem nie dziwię się, że ludzie nie lubią księży, że księża ich wkurzają, ich sposób bycia, kultury, a  czasem jej brak. Sam znam bardzo wielu księży i wielu mnie wkurza swoim „wywyższaniem się” , głupotą i innymi księżowsko-staro-kawalerskimi dziwactwami. Nie wszystkich też przychodzi mi “strawić”, choć staram się każdego szanować. Nie z każdym księdzem się zgadzam i jak zaczyna klepać głupoty na kazaniu to myślę sobie: człowieku ty nie masz szacunku do tych ludzi… Nie mówię żebym był święty bo nie jestem, jestem człowiekiem słabym, który popełnia wiele błędów. Utożsamiam się ze słowami św. Pawła, który mówił – wszyscy jesteśmy grzesznikami, z których ja jestem największym. Jednakże jedno mogę powiedzieć z ręką na sercu, że staram się być normalny w kontakcie z ludźmi i dla ludzi i w ogóle. W kapłaństwie trzeba być po pierwsze normalnym, po drugie normalnym i po trzecie normalnym. Nam księżom brakuje normalności! Często nie patrzymy na świat i ludzi realnie, tylko przez „białą koloratkę” unosząc się kilka metrów nad ziemią i dyktując jakiś idealny świat, którego tak naprawdę nie ma i nikt go nie stworzy!

Parafia do dom. Wspólny. Ludzi wierzących. Żywy dom… Czasem mam wrażenie, że niektóre parafie to skostniałe pustoszejące muzea, w których coraz mniej „żywej duszy”. Parfie zamknięte na wszystko i na wszystkich, zatopione w permanentnym smutku.

Z natury jestem antyklerykałem, w dobrym rozumieniu tego słowa. Ksiądz to nie „Pan i Władca” na swoich włościach, czasy feudalizmu się skończyły i dzięki Bogu. Ksiądz to kiedyś był KTOŚ, automatycznie, dzisiaj na owo KTOŚ trzeba być jakimś autorytetem, sobie zasłużyć. Dużo rozmawiam z księżmi, różnymi i cieszę się, że widzimy podobnie. i szukamy lakarstwe na współczesne bolączki Kościoła. Tak łatwo kogoś opieprzyć, sprowadzić do parteru, a nie lepiej z miłością podejść, pokazać pozytywną stronę, spokojnie wytłumaczyć…

Franciszek mówił, że „dać się wybrać przez Jezusa znaczy dać się wybrać, aby służyć, a nie aby nam służono”. A my ciągle chcemy być obsługiwani, witani, podziwiani, doceniani, odznaczani, zapraszani na salony tego świta, flirtujący z władzą, podlizujący się. Jeden z proboszczów na zwykłej niedzielnej mszy wita wszem i wobec posła partii rządzącej bo widzi, że siedzi w ławce. Co to ma być? A co innych swoich parafian nie widzi? Są gorsi? Czemu nie wita biednych, schorowanych, starszych? Czemu?

Nie utracić w kapłaństwie normalności, radości, czułości, serdeczności, empatii, świeżości, ludzie tego potrzebują, na to czekają, przecież po to jesteśmy! I módlcie się o takich kapłanów, którzy będą blisko Pan i blisko Was, waszych spraw…

54321
(20 głosów. Średnia 4.6 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *