KONIECZNIE ZOBACZYĆ!

Autor w
94
KONIECZNIE ZOBACZYĆ!

(Łk 19,1-10)
Jezus wszedł do Jerycha i przechodził przez miasto. A był tam pewien człowiek, imieniem Zacheusz, zwierzchnik celników i bardzo bogaty. Chciał on koniecznie zobaczyć Jezusa, kto to jest, ale nie mógł z powodu tłumu, gdyż był niskiego wzrostu. Pobiegł więc naprzód i wspiął się na sykomorę, aby móc Go ujrzeć, tamtędy bowiem miał przechodzić. Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i rzekł do niego: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. Zeszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy widząc to, szemrali: „Do grzesznika poszedł w gościnę”. Lecz Zacheusz stanął i rzekł do Pana: „Panie, oto połowę mego majątku daję ubogim, a jeśli kogo w czym skrzywdziłem, zwracam poczwórnie”. Na to Jezus rzekł do niego: „Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło”.

Jezus kochał ludzi. Szczególną słabość miał do tych z pokręconym życiorysem, do tych potępionych przez innych, do wykluczonych, zmarginelizowanych. Walczył o nich. Gościł się z nimi, jadł obiady, kolacje, śniadania. Dziś szczęściarzem jest Zacheusz. Człowiek bogaty, ale pogubiony, taki bogaty biedak. Szycha, “gruba ryba”, na brak kasy nie narzekający.  Ludzie za nim nie przepadali, zresztą kto przepada za urzędnikami, którzy przedmiotowo traktują człowieka. Na dodatek facet zakompleksiony po uszy z powodu swojego małego wzrostu. Kurdupel. Zacheusz miał marzenie. Dziwne jak na jego styl życia. Chciał zobaczyć Jezusa. Po co? Czy to był tylko kaprys bogatego człowieka? Włazi na wyokie drzewo, żeby mógł zobaczyć tego, o którym tak dużo się gada. I spotyka go miła niespodzianka. Jezus patrzy na niego i więcej, mówi: złaź stamtąd szybko bo chce iść do twojego domu. Ten prawie z drzewa spadł…Uchachany po same uszy! I dzieje się przemiana, Zacheusz deklaruje, że rozda część kasy ubogim i wynagrodzi krzywdę uczynioną drugiemu. Taka dobrowolna pokuta. Jezus mu na to pozwala. To jest miłosierdzie! I jest wielka radość w tym domu! I tak jest w naszym życiu. On przychodzi do naszego pełnego syfu grzechu życia. Wchodzi w nasze kompleksy, w naszą biede. Wchodzi mimo to, że obok ludzie gadają: “o z takim się trzyma”! Ma to w nosie, nie interesuje Go opinia ludzi, on zna nas lepiej, nie powierzchownie jak inni! Nie w kawłku, nie z tej czy tamtej starony, ale całościowo! Jezus pozwala i pomaga się nam zmienić i to jest piękne! Tylko czy my pragniemy, koniecznie GO zobaczyć, czy chcemy żeby ON do nas przyszedł?

54321
(10 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *