Kremacja...

Autor w
237
Kremacja...

Ostatnio bardzo “modna” jest, jeśli tak można powiedzieć, kremacja zwłok. Ma ona swoich zwolenników i przeciwników. Nawet na kolędzie pojawiło się na ten tenat kilka pytań: : “jak to właściwie proszę księdza jest z tą kremacją”. Otóż już tłumaczę. Intsrukcja na temat kremacji mówi: “„Kościół nadal preferuje pochówek ciał, jako że w ten sposób okazuje się większy szacunek zmarłym; kremacja jednak nie jest zakazana, «chyba że została wybrana z powodów sprzecznych z nauką chrześcijańską»”. I wszystko jasne: można jak najbardziej kremować ciała, ba, nawet są takie przypadki, że pewnie trzeba: tragiczne wypadki ze zmasakrowanymi ciałami, po co wtedy otwierać trumnę, nawet jeśli jest i pokazywać szczątki zmarłego na widok publiczny, pewnie lepiej zapamiętać zmarłego tak jak go pamiętaliśmy za życia. Instrukcja dalej podpowiada, że  „prochy zmarłego muszą być przechowywane z zasady w miejscu świętym, czyli na cmentarzu, lub jeśli trzeba w kościele albo na terenie przeznaczonym na ten cel przez odpowiednie władze kościelne”. Nie jakby ktoś chciał – na kominku czy połce rozdzielając rodzinie, albo rozsypać na podwórku czy na morzu. Nie wolno! Szacunek i godne miejsce się należy! Instrukcja podkreśleśla, że podkreśla, że „w przypadku gdy zmarły notorycznie żądał kremacji i rozrzucenia własnych prochów w naturze z powodów sprzecznych z wiarą chrześcijańską, należy, zgodnie z prawem, odmówić przeprowadzenia uroczystości pogrzebowych”. Oczywiście tych w rozumieniu katolickim.

Wielu wybiera kremację z powodu braku miejsca na cmentarzu. Wiemy, że jak kogoś chowa się w trumnie to musi minąć 20 lat, żeby na miejsce kogośc z rodziny pochować, nie zawsze są też groby głębinowe. A w postaci urny tego problemu nie ma. Oczywiście są też takie specjalne ściany z półkami na prochu zwane kolumbarium, jednak nie na wszystkich cmentarzach jeszcze.

Jak praktycznie wygląda kremacja?

“Ludziom wydaje się, że zobaczą  ogromny piec z wielkim płomieniem, do którego wrzucamy ciało. Tymczasem widzą gustownie urządzony przestronny hall z wygodnymi sofami, pokój pożegnań, w którym mogą obserwować rozpoczęcie procesu kremacji i ścianę z zasuwanymi drzwiami do komory spalania, do której ze specjalnego podajnika wprowadzana jest na dwie godziny trumna. W środku utrzymujemy temperaturę ok. 900 stopni. Kremacja trwa średnio dwie godziny, ale czasami jest to trochę krócej lub dłużej. To zależy od wielu czynników m.in. od gabarytów osoby zmarłej i rodzaju trumny, bo drewniana spala się dłużej niż tekturowa.”

Na końcu komory spalania jest lej, do którego wygarniane są prochy i kości pozostałe po kremacji. Stąd Łukasz przenosi je do mniejszego urządzenia – metalowego młyna, który stoi z drugiej strony pomieszczenia. Młyn wyposażony jest w elektromagnes, który odciąga wszelkie elementy metalowe – np. zszywki z trumny czy gwoździe. A potem prochy muszą wystygnąć. Nie wolno  przesypać ich do urny, gdy są jeszcze ciepłe. 

Oczywiście trzeba dodać, że jeśli chodzi o sprawy finansowe to pochówek w urnie jest dosyć tańszy od tego tradycyjnego. To od nas zależy jak chcemy być pochowani, jeśli mamy zapis w testamencie albo informujemy rodzinę co do naszego przyszłego pochówku to powinni oni uszanować naszą wolę, a nie potem przez swoje widzimisię ja zmieniać. Często towarzyszy temu myśl; co ludzi powiedzą? Myślę, że ten aspekt powinien nas interesowac najmniej!

Osobiście podzielę się z Wami wiadomością, że również zaznaczyłem moim bliskim i nie tylko, że życzę sobie, żeby moje ciało było spalone i pogrzeb żeby odbył się z urną, nie tradycyjnie. Śmieje się, że jak nie spełnią mojej woli to będę ich straszył 😉

54321
(10 głosów. Średnia 3.9 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *