Miokołejem bądź!

Autor w
215
Miokołejem bądź!

(Mk 1, 1-8)
Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego. Jak jest napisane u proroka Izajasza: “oto Ja posyłam wysłańca mego przed Tobą; on przygotuje drogę Twoją. Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie dla Niego ścieżki”,

Współczesny człowiek porusza się w życiu różnymi drogami. Autostrady, szosy, ulice i te mniejsze dróżki leśne, polne, i te w parku. Czasem zaśnieżone, oblodzone, zakorkowane, nieprzejezdne, które trzeba oczyścić, obsypać solą i piaskiem by nie stwarzały niebezpieczeństwa. Wśród nich są drogi prowadzące donikąd, a nawet na manowce…

W “przygotowaniu dróg dla Pana” pomagają nam święci. Oni przetarli nam drogę do Boga. Nie sposób dziś wspomnieć świętego Mikołaja. Trzeba jego wizerunek dziś odczarować. To nie jest jakiś starszy pan, ze sporą nadwagą czy piwnym brzuszkiem z reklamy coca coli, który woła, ho ho, ho, Marry Christmas…To nie jest jakiś wesoły krasanal ubrany w czerwone ciuszki. Św. Mikołaj to był człowiek z krwi i kości. Jego rodzice modlili się o dziecko, bo mieli problem. Po długich modłach przychodzi na świat mały Mikołajek. Był jedynkiem. Czy był wychuhany, wypieszczony jak to na jedynaka przystało? Nie wiemy. Wiemy tyle, że rodzixce go osierocili jako młodzieńca i zostawili mu cały spadek. Dzięki temu zaczał pomagać ludziom, kochał pomagać biednym. Legenda mówi, że pewnien człowiek stracił majątek i stał się nędarzem, chciał sprzedać swoje trzy córki do domu publicznego. Gdy Mikołąj o tym się dowiedział miał wdrapać się na komin i wrzucić tam trzy sakwy z pięniędzmi. Na kominku suszyły się rajstopy i trzewiki i to właśnie w nie miął wylądować ów prezent…Dzięki temu dziewczęta nie musiały iść do tak haniebnej pracy. Może dlatego zostawiamy wypucowone buty i wieszamy skarpetki na kominkach…

Kiedyś pisano listy, pamiętam jak dziadek mówił, że pisał z wojny listy do babci, wyznając jej miłość,  niektóre się zachowały. Stare pożółkłe, porwane, trzymane z pietyzmem w szkatułce. Choć listy do siebie przestano już pisać to została tradycja pisania listów do św. Mikołaja. I dobrze! Znalazłem kilka, poczytajcie:

Święty Mikołaju

Chciałbym żeby mama i tata się nie rozwodzili. Niech tatuś przestanie pić. Ps. Więcej nic nie chce. MICHAŁ

Drogi Mikołaju,

Chciałbym żeby dziewczyny w klasie bardziej lubiły Zosię. Teraz jest smutna. Nikt nie chce się z nią bawić bo ma stare ubranie i nie ma plecaka z Elzą. Ja mogę oddać jej swój. Nie chcę od Ciebie nic innego. Nie gniewaj się Ty ani Twoje elfy. MARYSIA

Kochany święty Mikołaju,

Chciałby, żeby Wojtek z 3c przestał dokuczać Maćkowi. Ciągle go kopie i bije, a Maciej jest fajowski. Lubię go. Porozmawiaj z Wojtkiem. No i niech Maciek ma zawsze śniadanie, żeby nie był głodny. Zawsze się z nim dzielę jak nie ma, ale czasem ja też nie mam i obaj jesteśmy głodni. PAWEŁ

Mikołaju,

Chciałbym, żeby rodzicie Madzi, mojej przyjaciółki z ławki znów się kochali. Ona mówi, że cały czas się kłócą i chyba już jej nie kochają. Dlaczego? Przecież jest dobrą dziewczynką, zasługuje na miłość tak jak wszystkie dzieci. Chciałbym żeby wszystkie dzieci miały taką cudowną mamę jak moja i tatę też. KASIA

Czym te listy różnią się od innych? Wzruszają… Dzieciaki nie chcą kolejnej lalki czy kolejnego samochodzika. Nie chcą paczki ze słodyczami, chcę czegoś więcej…czegoś, co powinno być w każdym domu normą, a nie jest. Tęsknią za normlanością, za miłością, za ciepłem, za prawdziwym domem. Jan Paweł II powiedział, że św. Mikołaj jest “patronem \ człowieka dla człowieka”. Być darem dla siebie, to najpiękniejszy prezent. Dzisiaj mamy okazję “napisać” w myślach list do Mikołaja, a może do tego, który jest “mocniejszy od niego”… O co bym poprosił go? O wygraną w totolotka, o spłątę kredytu, nowe auto, z może o więcem miłości w rodzinie, o to, żeby ktoś przestał w końcu pić, o to byśmy w końcu po kilkunastu latach razem usiedli do stołu wigilijnego  i wybaczyli sobie, nie żrąc się w nieskończoność…

“Drogi święty Mikołaju, idź do szpitala, gdzie chorym dzieciom serduszko nawala, idź do hospicjum, gdzie dziecę się poniewiera, gdzie co godzinę w cierpieniu jakieś umiera…do pijackiego podążaj domu, gdzie dzieci biją po kryjomu…do lodówki wrzuć trochę jedzenia by w nocy nie było słychać jęczenia… przytul chłopca, który już nie mam mamy i do sierocińca został oddany… na koniec idź na cmentarz do mojej babci Heli, która do ołtarza szła w pięknej sukience w bieli. Gdy to wszystko uczynisz i w worku coś jeszcze będziesz miał, dopiero przyjdź do mnie jeśli będziesz chciał…”

Nie czekaj na świętego Mikołaja, stań się świętym Mikołajem…

54321
(13 głosów. Średnia 4.54 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *