oj Szymonie....

Autor w
254
oj Szymonie....

(Łk 5,1-11)
Gdy tłum cisnął się do Jezusa, aby słuchać słowa Bożego, a On stał nad jeziorem Genezaret, zobaczył dwie łodzie stojące przy brzegu; rybacy zaś wyszli z nich i płukali sieci. Wszedłszy do jednej łodzi, która należała do Szymona, poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębie i zarzuć sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynił, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą. Ci podpłynęli i napełnili obie łodzie, tak że się prawie zanurzały. Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny”. I jego bowiem, i wszystkich jego towarzyszy w zdumienie wprawił połów ryb, jakiego dokonali: jak również Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. Lecz Jezus rzekł do Szymona: „Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił”. I przyciągnąwszy łodzie do brzegu, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Powołanie Szymona. Szymon jest przerażony sobą, swoimi grzechami, słabością, do tego stopnia, że tak jakby chce wygnać Boga ze swojego życia: “Odejdź ode mnie !”, dlaczego ma Jezus od niego odejść? Szymon tłumaczy zaraz: “bo jestem człowiek grzeszny”.  Szymon doskonale wie co ma za uszami, Bóg też to wie i mimo tego go kocha, mimo tego go powołuje, chce go takiego jakim jest. Uderza u Szymona pokora, wie chłop na czym stoi, wie jaki jest, czuje smród swoich grzechów, wie, że nie jest wcale taki transparentny. Ale co go ratuje? Robi tak jak podpowiada Mu Bóg, choć rozsądem podpowiada zupełnie co innego. Szymon jest wkurzony, że przez całą noc harował i nic nie złowił, a Jezus mówi mu: “zarzuć sieć”. On nie dyskutuje, “na TWOJE słowo zarzucę sieci”. I zgarnia tyle ryb, że nie mogą pomieścić tego sieci! Tyle daje Bóg tym, którzy Mu ufają! NADMIAR, zawsze w NADMIARZE.

Może dzisiaj i TY jesteś przerożony sobą, swoim życiem, grzechem, słabością, Może myślisz, że nie zasługujesz na JEGO miłość, że ON nad Tobą “postawił krzyżyk”. Mylisz się tak jak ewngeliczny Szymon. Z niektórymi grzechami będziemy zmagali się do końca życia, one tak szybko od nas odkleić się nie chcą. Może Bóg “dopuszcza” taki grzech by nie dopuścić gorszego? Tego nie wiemy. I to jest piękne, że czego głupiego byśmy nie zrobili ON nie przestanie nas kochać, nie skreśli, nie pójdzie sobie, nie zpomni o nas i nie wyniesie się z naszego życia. Nasz grzech jest naszym krzyżem, krzyżem będzie dla kogoś alkohol, dla innego hazard, nakotyki, nieczystość. Ale nie mamy odsyłać od siebie Boga, nie mamy być tak jak Szymon, który mówi: “wyjdź ode mnie Panie”. Wręcz przeciwnie: PRZYJDŹ DO MNIE PANIE, wejdź w moją słabość, grzech, ulecz mnie, moje ciało, duszę, ulecz moje rany zadane przez mój grzech, bez Ciebie sobie nie poradzę…I On naprawdę przyjdzie, dotknie, da siłę. Przytuli swoim miłosierdziem i powie: “Oj Szymuś, nie marudź, nie przesadzaj, razem damy radę”. Nie z takimi sobie ON już dawał radę…

54321
(16 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *