pod górę...

Autor w
183
pod górę...

…weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga“. Te słowa z drugiego listu do Tymoteusza człowiekowi wierzącemy dają do myślenia. Jeżeli piszę się na wiarę, na pójście za Jezusem, to muszę wliczyć “w koszta” trudy i przeciwności. Im bliżej Niego będę tym będzie ich więcej. Zbyt często się zrażamy tym, że “nam nie idzie”, że ciężko, że wszystko się sypie, że się wali. Taki jest los jego uczniów. Nie ma innej drogi niże ta usłana przeciwnościami, trudami, nie różami. W czasach, gdzie trąbi się, że Bóg do niczego nikomu niepotrzebny, gdzie woła się, że poradzimy sobie bez Niego, gdzie wysyła się Go na banicję, On jest potrzebny bardziej niż ktokolwiek kiedykolwiek. Owszem, można Boga zastąpić czymś lub kimś, ale zawsze będą to próby nieudane, które będą kończyły się fiaskiem. Ludzie przychodzią i mówią: “proszę księdza ja mam całe życie pod górkę”. I bardzo dobrze, to dobry znak, że idę Jego drogą. ON też miał pod górkę, tą krzyżową, Kalwarie, to nie był relaksujący spacer ale mordęga. Jeśli ON miał “pod górkę” to czemu ja miałbym mieć “z górki”? Jednak pociesza mnie to, że pod tą górkę nie idę sam. Masz “pod górkę”? To super, to znaczy, że zmierzasz na sam szczyt…

54321
(14 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *