prorocy "do bicia"!

Autor w
150
prorocy "do bicia"!

(Łk 4, 24-30)
Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: “Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Niezrozumienie względem tego, który mówi w imieniu Boga jest dzisiaj na porządku dziennym. Nawet powiedziałbym, że jest ” w modzie”. Prorocy nigdy nie mieli dobrego PIJARU względem tego świata. Nie miał go też Jezus. Dlateczego? Bo mówił rzeczy, którch tamtejszy i także dzisiejszy świat nie chciał i nie chce słyszeć. Świat kisi się we własnym sosie i nie ma tam miejsca na Boga. Wiara przeszła do lamusa. Kościoł stał się tylko pieknym muzeum z ciekawymi walorami artystycznymi, i nic więcej.  Każdy prorok bronił i broni wartości i zachęca do ich zachowania. Wykazuuje błąd, poucza, wzywa do nawrócenia. Stoi po stronie Boga, ale jednocześnie nie skreśla człowieka, próbuje go naprowadzić na dobre tory, tory wiary. Nie chce żeby ten się wykoleił w życiu.

Niezrozumienie i odrzucenie zawsze boli, szczególnie od tych, którzy mają się na “niby katolików”. No właśnie, niby…Z pozoru, z nazwy tylko. Od najbliższych boli najbardziej. Ileż to dziś dyskusji i debat na temat kościoła, księży, wiary. Z pieczołowitością detektywa szuka się najmniejszych potknieć i nimi usprawiedliwia się swoją niewiarę i niechęć do kościoła, no bo przecież “ONI to”, “ONI tamto”, Dla wielu robi się to nudne jak “flaki z olejem”. Wielu niestety ulega tej przedziwnej propagandzie i pastwi się  nad prorokami traktując ich jak “chłopców do bicia”. Wszystkim wszystko wolno, wszystko wszystkim się może przydarzyć, no prawie wszystkim, “prorokom” nie. Chrześcijanie zawsze będa tymi “najgorszymi” wobec zlaicyzowanego świata żadającego kościelnego “chleba i igrzysk”. Oni zawsze będą przeszkadzać. I dobrze, dopóki stają się “solą w oku” świata to znaczy, że starają się naśladować Mistrza, gorzej gdyby świat ich chwalił i malował im laurki, i oni by się na to nabrali, to by znaczyło, że znacznie pobłądzili. Znacznie…Być prorokiem to pisać się na śmierć. I tyle.

54321
(9 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *