słuchasz?

Autor w
82
słuchasz?

(Łk 15,1-10)
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”…

Jezus miał posłuch, ale u tych pokręconych życiowo, duchowo, jakkolwiek. Miał posłuch u tych, którzy byli na jakiś życiowym zakręcie. Oni byli spragnieni SŁOWA! Nikt tak nie mówił jak ON, nikt nie miał takiej mocy słowa jak ON. To było niczym lep na muchy! Jezus miał naprawdę coś do powiedzenia! Jego słowa przynosiły wytchnienie, nisoły nadzieję, dawały ulgę, ukojenie, były niczym balsam na pokiereszowane od grzechu serca. Dlaego On przyciągał niby magnes! Oczywiście nie podobało się to tym, którzy myśleli, że pozjadali wszystkie rozumy, tym, którzy wiedzieli lepiej, tym, którzy wiedzieli swoje! Ich było najciężej przekonać, najtrudniej do nich dotrzeć, bo serca były niczym beton – twarde i niezwruszone. Więcej. Nie raz zatykali sobie uszy, ostentacyjnie pokazując, że mają w głębokim poważaniu to, co Jezus im mówi. Gdzie w tym wszystkim jestem JA? Słucham Go?  Słuchasz, ale czy słyszysz? Czy tęsknie za JEGO SŁOWEM? Czy nie mogę się doczekać, kiedy otworzę Biblię i sam na sam będę nasłuchiwał? Czy może mówię, a po co? I tak wiem swoje…Tylko moje słowo mnie nie zbawi, JEGO słowo tak!

54321
(9 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *