szał...

Autor w
75
szał...

(Łk 6,6-11)
W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął. Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?” I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa. Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.

Są ludzie, którzy żyją w permanentnym “szale”. Co by człowiek nie zrobił to i tak będzie źle, nawet jeśli czyni dobro, to będzie źle, a nawet i gorzej, bo to przecież ON czyni dobro. Uwezmą się. Będą chcieli się pozbyć wszelkim metodami. Bedą drążyć, podkopywać, preparować. Ten typ tak ma. Dzisiaj opowiada o nich Ewangelia. Faryzeusze firmują swoim zachowaniem takich ludzi, mają mentalność SB-eka.Ich serca śmierdzą zgnilizną podstępu i zasadzki. To ludzi wypłukani z uczuć, ludzkich odruchów, przeżarci nieprawością. “Szał” to ich drugie imię, potrafią na zawołanie dostać “szału”, pod publikę. Co chcą pokazać? Nie wiem. Pokazują swoją małość, mimo urzędów, które piastują, pokazują jak bardzo są słabi, bezsilni. Chociaż tyle mogą. Ludzie, którzy bliżej znają Jezusa i tak wiedzą swoje.

54321
(8 głosów. Średnia 4.88 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *