"szare" serce!

Autor w
124
"szare" serce!

Gdy zaś wieczór zapadł, Jezus i uczniowie wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli figowiec uschły od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: “Rabbi, patrz, figowiec, który przekląłeś, usechł”. Jezus im odpowiedział: “Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć w morze, a nie zwątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co prosicie w modlitwie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie coś przeciw komuś, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze”.

Wielu nam blisko do “uschłego figowca”, co jakiś czas przeżywamy “suszę wewnętrzną”. Nie czujemy Boga, nie mamy pociechy z modlitwy, przychodzi dziwna oschłość, oziębłośc, obojętność, który zżera nasze serce.  Może dlatego, że nie podlawamy go wiąrą tylką praktykami, mnożąc ja na prawo i na lewo…Franciszek mówi, że „prawdziwy postęp w życiu duchowym nie polega na mnożeniu uniesień, ale na umiejętności wytrwania w trudnych chwilach”. A w takich chwilach trudno wytrwać, dzieje się walką o relację z Bogiem!

Oschłością są czymś normalnym w wierze, Bóg przez nie prowadzi nas no kolejny “level”. Mówi papież: “Często nie wiemy, jakie są przyczyny oschłości. Mistrzowie duchowi opisują doświadczenie wiary jako ciągłe przeplatanie się okresów pocieszenia i strapienia; okresów, w których wszystko przychodzi łatwiej, podczas gdy inne są naznaczone wielką ociężałością . Często jesteśmy «zdołowani», to znaczy nie mamy uczuć, nie mamy pociechy, nie radzimy sobie. To są te szare dni… a jest ich w życiu tak wiele! Ale niebezpieczeństwem jest posiadanie szarego serca: kiedy to «bycie na dnie» dociera do serca i czyni je chorym… a są ludzie, którzy żyją z szarym sercem. To jest straszne: nie można się modlić, nie można doświadczać pocieszenia z szarym sercem! Nie można poradzić sobie z duchową oschłością mając szare serce. Serce musi być otwarte i jasne, aby światło Pana mogło wejść. A jeśli nie wejdzie, czekajcie na niego z nadzieją. Ale nie zamykajmy go w szarości.“ Ile takich “szarych serc” chodzi po świecie promując szarość i zarażając szarością.

Doświadczenie “ciemnej doliny” z Bogiem i tylko z NIM jest do przejścia. Poucza dalej papież: “„Powinniśmy nauczyć się mówić: «Mimo że Ty, mój Boże, zdajesz się czynić wszystko, abym przestał w Ciebie wierzyć, ja nadal modlę się do Ciebie». Ludzie wierzący nigdy nie przestają się modlić! Chwilami może to przypominać modlitwę Hioba, który nie godzi się na to, że Bóg traktuje go niesprawiedliwie, protestuje i chce się z Nim spierać . Także i my, którzy jesteśmy o wiele mniej święci i cierpliwi niż Hiob, wiemy, że w końcu, gdy minie ten okres spustoszenia, w którym wznosiliśmy do nieba ciche wołania i wiele pytań «dlaczego?», Bóg nam odpowie. I nawet nasze najostrzejsze i najbardziej gorzkie wypowiedzi przyjmie z ojcowską miłością i uzna je za akt wiary, za modlitwę.“ My często boimy się takiej modlitwy, chcemy być na modlitwie grzeczni jak dzieci, ubieramy ją w mistyczne i wzniosłe słówka, gadamy z Bogiem trochę jak z Królową Angielską – “ą, ę” itd. A czasem trzeba po prostu spierać się z Nim, wyrzucić Mu to, co nas boli, nawet nakrzyczeć, pokłócić się z NIM. On nas nie przeklnie, On nie rozczarowuje się nami, On nas po prostu kocha takimi jakimi jesteśmy dziś, z tym wszystkim co mamy w sercu, nawet na wpół uschniętnymi. Ciepliwie czeka, jak Ojciec, kiedy znowu zaczniemy pączkować…

54321
(8 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *