termometr i wyciągnięta dłoń!

Autor w
115
termometr i wyciągnięta dłoń!

(Mk 1,29-39)
Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest…

Biedna ta ewangeliczna teściowa. Zachorowała. Dostała gorączki, a może i “białej gorączki”? Miała powód. Kilka dni temu jej zięć Piotr zostawił całą firmę: łodzie, sieci, ryby i polazł sobie za Jezusem. I jeszcze ma czelność przychodzić do domu i kumpli prowadzić, a tu nawet obiadu nie ma, bo teściowa przecież chora. Kto by nie dostał “białej gorączki”. Gospdyni denerwuje się jak przygotowała obiad dla czterech osób a przyszły jeszcze trzy, nic tylko modlić się o cudowne rozmnożenie.

Nie gorączkuj się tak! – często mówimy komuś, gdy widzimy, że o coś mocno się martwi. Ktoś gorączkuje się o to, czy wystarczy pieniędzy do ostatniego, ktoś inny bo kredyt ma na głowie, chory gorączkuje się by dostać  się do lekarza,  student na egazminach, ktoś inny gorączkuje się w szukaniu pracy, itd. I na tę gorączki wchodzi do naszego domu, tak jak do domu teściowej, sam Jezus. Zbliża się do nas i “ujmuje za rękę” i temperatura wraca na swoje miejsce. Pomocna dłoń Jezusa leczy. Ile razy ktoś do nas wyciągał dłoń? A to z pieniędzmi, żeby pożyczyć nam, a to żeby jakiś problem rozwiązać, a to, żeby coś załatwić po znajomości szybciej. I odwrotnie. Ile razy my wyciągaliśmy pomocną dłoń w kierunku drugiego czowieka, a ile razy została ona odrzucona, pozostał tylko ból i smutek odtrącenia. I tak bywa, to też jest wliczone w życie.

Najlepiej Bogu oddawać swoje bolączki i gorączki. Tam, gdzie jest Jezus tam gorączki stają się przeszłością! Jego wyciągnięta dłoń leczy, bo to dłoń podana z miłości, a nie z litości. Współczucie Boga to nie litość, jaką można mieć na przykład wobec zdychającego psa. Współczucie Boga to wejście w sytuację drugiej osoby, w jej położenie, w jej problemy z ojcowskim sercem. Tylko ON tak potrafi!

 

54321
(9 głosów. Średnia 4.78 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *