wisi mi to!

Autor w
202
wisi mi to!

(Łk 16,19-31)
Jezus powiedział do faryzeuszów: ”Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: “Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. Lecz Abraham odrzekł: “Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”. Tamten rzekł: “Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki”. Lecz Abraham odparł: “Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają”. Tamten odrzekł: “Nie, ojcze Abrahamie, lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedział mu: “Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą”.

O czym jest ta Ewangelia? O najgorszej chorobie naszych czasów, o gangrenie, która atakuje ludzkie dusze! Co mam na myśli? OBOJĘTNOŚĆ! Obojętność to paskudna choroba! Gdyby przyłożyć na język młodzieży, powiedziałbym, że ta ewangelia jest na temat: “wisi mi to”, “mam to gdzieś”. Tak pewnie myślał też bogacz, “wisiał mu” los Łazarza – biedaka, nie zawracał sobie nim głowy. To nawet psy miały więcej  litości wobec żebraka, “przychodziły i lizały jego wrzody”, jakby chciały zrekompensować NIEludzką obojętność! Psy bardziej wrażliwe niż człowiek! Łazarz nie był wymagający, “pragnął nasycić się odpadkami ze stołu bogacza”, a pewnie nikt mu ich nie dawał ! Żołądek przyrósł mu do gardła, głod go powoli zabijał. Ten człowiek czuł się jak śmieć! Podeptany, sponiewierany. Bogacz natomiast “świetnie się bawi”, tak traktuje życie, jako zabawę, dobrą zabawę. Jednak po śmierci wszystko się odmiania…

Czy Bóg chce nam przez to powiedzieć, że bogactwo i bogaci do nieba nie wejdą, że to jest złe? Nie, bogactwo nie jest ani dobre, ani złe, ocenie podlaga to, co z tym bogactwem robimy. Czy ono nie rodzi cholernie niewrażliwych egoistów, którzy poza czubkiem własnego nosa, nikogo ani niczego nie dostrzegają? Ilu takich jest świetnie się bawiących, nawet kosztem drugiego. Ilu bogaczom “wisi” lod ubogicz, biednych. Jak łatwo potraktować napotkanego na ulicy człowieka jako śmiecia, menela, żula i na odchodne rzucić mu jak psu kila złotych. Czy na tym polega miłosierdzie? Miłosierdzie to nie jest zimna litość wobec zdychającego psa… Nie. Miosierdzie ma mieć serce!

Uważajmy na to poskudztwo jakim jest obojętność. Jak kogoś  takiego zauważysz wokół siebie to zaproponuj mu: słuchaj znam dobry szpital, jesteś chory, kwalifikujesz się na to, żeby natychmiast przyjęli cię na oddział, ufam, że wyleczysz się z tej przeklętej obojętności! A jak u siebie to widzimy to czym prędzej kierujmy się na SOR! I ŻEBY NAM “NIE WISIAŁ” DRUGI CZŁOWIEK I JEGO ŻYCIE! Bo obojętność boli…

54321
(13 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *