człowiek!

Autor w
108
człowiek!

(Mk 3, 1-6)
W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: “Podnieś się na środek!” A do nich powiedział: “Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?” Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: “Wyciągnij rękę!” Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Rzecz dzieje się w świątyni. Modli się w niej osoba chora, z uschniętą ręką. Czy modli się o cud? Nie wiadomo! Do świątyni wchodzą także  faryzeusze, nie wchodzą po to, aby się modlić, wchodzą, aby monitorować, ich cel jest jeden – znaleźć haka na Jezusa, ujawniają się ich paskudne charaktery pełne pogardy dla Jezusa i Jego zwolenników, chcą zastawić na Niego pułapkę. Widzą w Nim konkurencje, zagrożenie! Nade wszystko widzą tego, który łamie prawo w ich mniemaniu.  Jezusa mało to obchodzi, dla niego liczy się chory, biedny człowiek, który nie może normalnie funkcjonować. Woła go na środek, żeby pokazać im, że człowiek jest w centrum zainterowań Boga, tak, tak ważny jest człowiek! I uzdrawia go na ich oczach, Ten cud ich nie przekonał, a wręcz przeciwnie, rozwścieczył, wyszli oburzeni by się naradzić jak Go “sprzątnąć” z tego świata.

Dzieje się i tak w naszym życiu. Wielu faryzeuszy kręci się wokół nas, zasiadają w kościelnych ławach udając pobożnych. Czekają na nasze potknięcią, pęknięcia i cieszą się z nich. “TAKA do kościoła chodzi, ja już znam ją i jej rodzinę; patrz, a ten w jakim płaszczu przyszedł; a Teresa dziś sama bez męża, pewnie znowu zapił”. Mistrzowie wytykania palcami. Monitoring miejscowy działa bez zarzutu, plotki mają się dobrze, cel osiągnięty – człowiek “zabity” słowem, osądem, a nawet wzrokiem. Ważne, że rączki pobożnie złożone, i kolana padające do komunii, a serce już dawno wyschnięte, miłość się wyprowadziła, serce wydzierżawione zgorzknieniu i nienawiści, trucizna sączy się do całego organizmu, usycha relacja, usycha dobroć, usycha dusza. Dobrze, że pojawia się znowu ON. Ten, dla którego człowiek jest w centrum. Każdy człowiek. Szczególnie ten sponiewierany, biedny, samotny…

54321
(10 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *