Kazania pasyjne - Weronika!

Autor w
120
Kazania pasyjne - Weronika!

„Geniusz czułości i delikatności” – kto o kim tak powiedział? Jan Paweł II o kobiecie. Mężowie, narzeczeni popatrzcie obok siebie – macie geniusza. Kobieta – niesamowity geniusz. I takim geniuszem była ta, o której chcemy dziś mówić – św. Weronika.

Co o niej wiemy z Pisma Świętego? Nic. Brak jakichkolwiek informacji o niej. Skąd zatem się wzięła? Spadła z nieba? Poniekąd tak? Dobrzy ludzie wtedy kiedy ich potrzebujemy „spadają nam z nieba”. Mówimy często „spadłeś mi z nieba”. Kobiecie koło się zepsuje przy aucie i nagle pojawia się facet, ona mówi: „Władek z nieba mi spadłeś”, „niebo mi ciebie przysłało”. Tak jest. I pewnie to niebo Jezusowi przysłało tą świętą, dzielną i pobożną kobietę.

Apokryfy mówią, że Św. Weronika była matroną jerozolimską – czyli kobietą starszą, bardzo wpływową i znaczącą w społeczności. Swoje wpływy miała z racji pochodzenia, jak i dobrego zamążpójścia. Ile takich wpływowych kobiet dziś jest w kościele? Pani Władzie, pani Zosia, pani Krysia, kobiety w kościele „rządzą”, a to kwiaty poustawiają, a to obrus wyprasują, a to posprzątają, a to różaniec rozpoczynają przed mszą. Nawet serce proboszcza ma do nich słabość, „jak pani Władzia powie tak musi być”. To są święte kobiety, one oddały kościołowi życie, czas, serce swe całe dały. Dobrze, że mamy takie kobiety.

Wróćmy do Weroniki. Jakie ma zadanie na drodze Jezusa? Przedrzeć się przez tłum, dotrzeć do Jezusa i otrzeć hustką skrwawioną, oplutą, i umęczoną twarz Pana. Pamiętam mojego dziadka jak na kombajnach jeździł, żniwował od rana do nocy. W kieszeni miał szneptuch, tak zawsze mówił czyli husteczkę, którą co jakiś czas ocierał twarz i czoło zalane potem i pyłem od zboża i spieczone słońcem. Przynosiło mu to chwilową ulgę.

Ktoś powie, Chryste Panie, dziwna ta Weronika, pcha się gdzie nie trzeba, brudzi sobie chustkę i jeszcze prania sobie dodaje, nie ma co robić, dziwna jest! O tak, świat potrzebuje dzisiaj takich dziwnych kobiet, takich Weronik…

Ciekawostką jest że imię Weronika z greckiego, to Vera Icon – czyli prawdziwy obraz, prawdziwe oblicze. Ona podchodząc do Jezusa pokazała swoje prawdziwe oblicze, pełne wrażliwości, delikatności, czułości. Jakie jest moje prawdziwe oblicze? Nie to „kościółkowe”, nie to „na pokaz”, to prawdziwe, wtedy, gdy przychodzą sytuacje podbramkowe. „Pokazał swoje prawdziwe oblicze” – mówimy po „występie” czyjejś furii, wylania żółci, itd. Weronika staje się pierwszym „fotografem”, robi chustą zdjęcie Jezusowi, do dziś to zdjęcie zostało i można je podziwiać. Często jak ktoś jest dla nas ważny, kochamy kogoś to mamy w portfelu, telefonie jego zdjęcie.

Czego uczy nas Weronika?

Ona jest patronką od drobnych gestów. Uczy nas, że DROBNE GESTY  w życiu człowieka są ważne. DROBNE, często niezauważone, niedocenione. Z nich składa się życie.

Ktoś przepuści starszą kobietę w kolejce w sklepie, czy kobietę w ciąży albo kogoś kto ma mniej zakupów niż ja. Ktoś pomoże wykupić lekarstwa w aptece, a to może reklamówki z zakupami na trzecie piętro staruszkowi wniesie, ktoś życzliwy zawiezie do lekarza, bo Pani Teresa nie ma samochodu. Drobne gesty.

Pielęgniarka w szpitalu po operacji zwilży suche i popękane wargi pacjentowi. Przy wlewaniu paliwa na stacji ktoś podziękuję serdecznie i kawę gorącą kupi. Ktoś mignie światłami auta drugiemu na drodze, żeby jechał pierwszy

Ktoś poda chusteczkę gdy inny ma katar, ktoś inny się uśmiechnie tak bez powodu, ktoś na kasie w biedronce zostawi czekoladę dla pani która tam siedzi ileś godzin… ktoś poświęci swój czas by wysłuchać innego. Drobne gesty. Takich postaw brakuje często bo zamykamy się w narzekaniu jakie wszystko wokół i wszyscy wokół źli, a tak naprawdę wszystko zależy od podejścia…

Oby ta chusta Weroniki stałą się dla każdego z nas takim zna-kiem, symbolem, zachętą do drobnych gestów miłości miłosiernej.

W dzisiejszym świecie nie jest potrzebna nam chusta Weronikowa. „Nasze serca mogą być płótnem, na którym widnieje oblicze Jezusa. Jednak by tak się stało, serca muszą być czyste tak jak biała chusta. Na brudnym materiale trudno cokolwiek odbić, a w brudnym od grzechów sercu trudno znaleźć miejsce dla Jezusa.”

Elżbieta Bancerz pisała: „Gapimy się w telefony zamiast w oczy albo gwiazdy. Siedzimy w kieszeniach innych, zamiast siedzieć za rękę z bliskimi. Zaglądamy w czyjeś życie zamiast w głąb siebie. Za dużo narzekamy, obgadujemy, za mało słuchamy, współczujemy. Wolimy drwić, wyśmiewać, zamiast pomagać, pocieszać, Podstawiamy nogę zamiast wyciągać rękę. A później się dziwimy, że ten świat jest taki zły, tyle że ten świat to… MY”. Ten świat to MY, on wcale nie musi być taki zły…

 

54321
(9 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *