mój święty - ks. Jurek...

Autor w
131
mój święty - ks. Jurek...

Dzisiaj mija już 35 lat od okrutnego morderstwa przez ówczesną komunistyczną władzę, prostego, skromnego i niesamowitego księdza Jerzego POPIEŁUSZKĘ. Mojego PRZYJACIELA, tak PRZYJACIELA, od lat… sprawdzonego, prawdziwego, nieustannie obecnego w relikwiach swojej krwi. Obecnego w sercu. Na zawsze! Co by nie było…

On już jest świętym! Jest świętym bo umarł za Jezusa w którego z całych sił wierzył i z tych samych sił o Nim nauczał. Z pasją! Nie wlaczył nigdy z człowiekiem, był zawsze po jego stronie, nawet tego pogubionego, sprzedanego w niewolę systemu, bo jak powtarzał, że “walczy ze złem, a nie z ofiarami zła”. Zawsze szukał w ludziach dobra, nie skupiał się na złu. Mimo, że wokół miał mnóstwo ludzi, którzy go kochali był niesamwicie samotny, niezrozumiany. Wiedział dokładnie, że samotność jest wpisana w kapłaństwo, że to jest krzyż, czasem trudny do udźwignięcia.

Jerzy dawał człowiekowi nadzieję, zapałał światło w miejscach w których wydawałoby się, że ono już dawno zgasło. Tak, to był ksiądz, który nie gasił, ale zapalał…Zapalał Bożym światłem, które w sobie nosił. On sam był światłem dla innych!

Nie był tchórzech, nie należał do księży ugładzonych, statycznych, sztampowaych, mdłych. Był księdzem nieskleszonym, co często lubiał powtarzać, ludzie do niego lgnęli i go kochali bo był taki ludzki, a nie “kiężowski”.

Kilka minut temu na TVP1 skończył się film ” Popiełuszko, Wolność jest w nas”. Nie sposób powstrzymać łez, płyną same, dziś stają się moją modlitwą wdzięczności za Jego życie i świadectwo, za Jego obecność i prowadzenie. Jak mnie coś trapi, jak mam problem w kapłaństwie to zawsze idę do Jurka… Jeszcze nigdy się nie zawiodłem!

Ten ksiądz postawił w swoim życiu na miłość! I miłością zwyciężył!

54321
(16 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *