nie widzieć...

Autor w
146
nie widzieć...

(Mk 8, 22-26)
Jezus i uczniowie przyszli do Betsaidy. Tam przyprowadzili Mu niewidomego i prosili, żeby się go dotknął. On ujął niewidomego za rękę i wyprowadził go poza wieś. Zwilżył mu oczy śliną, położył na niego ręce i zapytał: “Czy coś widzisz?” A gdy ten przejrzał, powiedział: “Widzę ludzi, bo gdy chodzą, dostrzegam ich niby drzewa”. Potem znowu położył ręce na jego oczy. I przejrzał on zupełnie, i został uzdrowiony; wszystko widział teraz jasno i wyraźnie. Jezus odesłał go do domu ze słowami: “Tylko do wsi nie wstępuj!”

Nie widzieć! Nie dostrzegać! Nawet wtedy, gdy nie traci się wzroku…Ślepota dostrzega każdego z nas! Nie wiadomo co gorsze: nie widzieć czy “nie widzieć”, albo raczej nie chcieć zobaczyć.  “Mają oczy a nie widzą”! – mówi Jezus w innym fragmencie Pisma Świętego. Nie chcemy widzieć zła, które dzieje się obok, bo co to nas obchodzi. Nie chcemy zobaczyć w sobie wad, słabości, nad którymi trzeba pracować. Nie chcemy widzieć człowieka w potrzebie, wolimy go ominąć. Strasznie jest nie widzieć… drugiego, Boga… Kochamy zamykać oczy! A wraz z nimi zamykamy serce! Bóg otwiera nam oczy każdego dnia, oby duchowa ślepotanie uszkodziła nam także serca!

54321
(9 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *