szczęście w nieszczęściu!

Autor w
244
szczęście w nieszczęściu!

(Łk 7,11-17)
Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli. I rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: „Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”. I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Nieszczęścia chodzą parami, tak mówią. Kobieta – nie dość, że wdowa, to teraz ma pochować jedynego syna. Jakże rozerwane na strzępy musiało być serce tej kobiety. Ile smutku ją spotkało. Ile łez wylała, tylko Bóg sam wie. Szczęście w nieszczęściu, że spotyka Jezusa. Jezu “użał się nad nią”, nazdwyczaj w świecie zrobiło Mu się żal tej kobiety, wiedział co przechodzi, w jekiej rozterce jest. Nie mógł jej przeciez tak zostawić. WRACA JEJ SYNA do życia. Wraca jej tego, który był dla niej szczęściem – ukochengo synka. Nie wyobrażamy sobie tego jak bardzo ta kobieta odżyła. Ona był na wpół umarła, może już starciła sens życia, bo dla kogotu  żyć, nie ma męża, syna, cały świat się jej zawalił.

I podobnie w naszym życiu. Ile nieszczęść rozmaitych nas spotyka. Ile bólu, smutku z powodu róznorakich doświadczeń. Ile ludzi zamyka się w sobie, ucieka od innych, ile pielęgnuje w sobie rozpacz i ból, ilu pozwala by to ich pożarło, zabrało im chęć do życia! Nie jet to obojętne Bogu. Na pewno nie! On chce naszego szczęścia.Chce nam WRÓCIĆ sens życia, radość, to wszystko z czym szliśmy w kondukcie żałobnym…

54321
(14 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *