TOBIE CZY SOBIE?

Autor w
111
TOBIE CZY SOBIE?

Mniej więcej pół roku temu przeszyły przez Polskę tzw. “strajki kobiet”. (dziś już szydło wyszło z worka i wiadomo, że chodziło docelowo o walkę z Kościołej, a nie czyjeś tam prawa). I pamietam jeden ze smutnych obrazków: jedna kobieta trzyma duży karton z naklejonym plakatem Jezusa Miłosiernego, przekreślonym czerwonym markerem, z napisaem na dole: “Jezu, ufam SOBIE”!… No właśnie i tu zaczynają się schody…

Jedyną osobą jakiej nie powinniśmy zaufać to jesteśmy my sami. Przyszedł meżczyzna i mówi: proszę księdza, tragedia. Pojechaliśmy w delegację i wieczorami nie było co robić to popiliśmy i ktoś rzucił, że może na zabawę jakąś. My stare konie na zabawę! I poszliśmy, tam też alkohol i stało się: zdradziłem żonę. Nigdy bym nie pomyślał, że ją zdradze, przecież ją kocham, widać nie mogę sobie ufać!

Ile takich sytuacji w naszym życiu było, że już myśleliśmy, że tacy mocni jesteśmy, a tu masz, posypało się. Nasze życie składa się z takich małych zaufań. Żona podaje mężowi kotleta w niedzielę, to on ufa jej, że to nie trucizna, ale smaczne danie; idąc do lekarza, ufamy mu, że nam pomoże, zapisze leki, pośłe specjalistę; wchodząc do auta, pociągu, tramwaju ufamy, że nie siedzi tam przebieraniec tylko osoba z prawem jazdy, która do celu nie dowiezie trupa czy kaleki, ale żywego człowieka! Chociaż pewnie i zdarza się, że drugi człowiek też nas nieraz zawiódł i że obiecaliśmy sobie, że już nigdy mu nie zaufamy.

Czytałem kiedyś pewną historię o domu, w którym wybuchł pożar. Rodzice wybiegli z płonącego domu, trzymając na ramionach dwoje młodszych dzieci. Nie byli wstanie wziąć na ręce trzeciego dziecka. Był on starszy, stąd wołali usilnie aby biegł za nimi. Ale ten będąc sparaliżowany strachem pozostał w ogarniętym ogniem pomieszczeniu. Wyszedł na balkon i wołał przerażony: Tatusiu, ratunku ! Ojciec zobaczył syna i krzyknął: Nie bój się dziecko, skacz w dół, a ja cię złapię ! Syn nie widział ojca, przestrzeń była zadymiona. Przestraszony zaczął płakać: Tatusiu, nie widzę cię ! Ojciec jeszcze raz zawołał: To nie ważne, że ty mnie nie widzisz. Najważniejsze, że ja cię widzę, proszę skacz ! Chłopiec zebrał w sobie odwagę i skoczył w ramiona ojca.

My nie widzimy Boga, ale on widzi nas. Całe nasze życie to takie nasze “skakanie z balkonu”, czyli zaufanie Bogu. Szczególnie wtedy, gdy dzieje się źle, gdy się wali, gdy się sypie, gdy się pali…

Wybór należy do nas: Jezus, ufam TOBIE? czy Jezu, ufam SOBIE?

54321
(10 głosów. Średnia 4.4 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *