uwielbienie czy samouwielbienie?

Autor w
106
uwielbienie czy samouwielbienie?

(Łk 18, 9-14)
Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: “Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”. A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!” Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.

Znowu o modlitwie. Jeśli Jezus  o niej często przypomina to znaczy,  że jest ona ważna, potrzebna. Dzisiaj pokazuje, że w modlitwie powinna być pokora, czyli modląc się powinienem stanąć w prawdzie o sobie, taki jaki jestem naprawdę. Modły faryzeusza były pełne samouwielbienia, taka modlitwa “samochwały”, jaki to ja jestem wspaniały, cudowny, daję na kolektę co niedzielę 10 zł, odmawiam pompejankę, należę do takiej czy innej grupy, znam na pamięć kilka cytatów z Biblii, w piątki nie jem mięska, nikogo nie zabiłem, nie okradałem, a ponadto tak umiem bliźniemu swemu uprzykrzyć życie, że hej! I pewnie wiele innych farmazonów opowiadanych Bogu pod płaszczykiem pobożności… no i krok od samowuwielbienia. Nic tylko zaśpiewać: “to ja narcyz się nazywam”! Modlitwa ma być pełna uwielbienia Boga, a nie samouwielbienia. Na tym to polega.
A ten drugi, biedny celnik, który stoi gdzieś z tyłu pełen wstydu z powodu swoich grzechów i swojego życia prosząc o przebaczenie, ten realnie podoba się Bogu. Przypomina mi się tu pewna kobieta – Irenka, alkoholiczka, która mówi, że stała w Kościele z tyłu cała czerwona, śmierdząca alkoholem i podziwiała z przodu zakonnice i kłóciła się z Bogiem: mnie to nigdy nie dałeś takiej czystości jak im, moje życie nie było dobre i …płakała. Była szczera przed Bogiem, nie udawała… Po jakimś czasie poszła na leczenie i dziś sama ewangelizuje i opowiada o swoim życiu. Taka modlitwa na pewno podoba się Bogu…bo jest prawdziwa!
Nie klep mu formułek,  nie zanudzaj Go pięknie brzmiącymi słówkami, mów co czujesz, mów od siebie, z serca, odkryj mu siebie takim jakim jesteś dzisiaj. Powiedz dlaczego jesteś na Niego zły, wkurzony. Czemu masz do Niego żal? Powiedz Mu przez co tracisz wiarę, czemu wkurza Cie kościół, kolega, mąż? Powiedz Mu to w twarz. Nie opowiadaj farmazonów, nie udawaj kogoś kim nie jesteś!
54321
(18 głosów. Średnia 5 z 5)
Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *